Na czym budować duchowość lidera?

Duchowość człowieka jest właściwie tożsama z prawdą jego życia w tym, co w życiu najważniejsze, czyli w wymiarze bycia osobą. W tym rozumieniu duchowości każdy ją ma, tylko nie każdy sobie z niej zdaje sprawę i nie każdy wie, jaka ona jest. Zazwyczaj bowiem myślimy o sobie w kategoriach naszych pragnień i ideałów, nie zwracając uwagi na rzeczywiste wybory i mechanizmy, którymi się one rządzą. Stąd, jak pisał Antoni Kempiński, nasze widzenie siebie ma bardziej charakter idealny i zawsze jest lepsze od realnej oceny u innych, którzy widzą nas obiektywnie, patrząc na to, co i jak robimy. Dlatego najlepiej poznajemy prawdę o naszym życiu po owocach, które już wcześniej wyliczaliśmy.

Natomiast najbardziej nas interesuje obecnie to, w jaki sposób budować w sobie prawdziwą duchowość, czyli spojrzenie na duchowość od strony praktyki. Można by ją w tym aspekcie określić jako: podejmowanie działań, które prowadzą nas do pełni życia. Oczywiście powstaje pytanie, co to znaczy „pełnia życia”? W zależności od odpowiedzi na to pytanie, otrzymamy różne wskazania odnoszące się do działań, jakie powinniśmy podjąć, aby tę pełnię życia osiągnąć lub przynajmniej do niej się zbliżyć. W perspektywie chrześcijańskiej, co nas zasadniczo interesuje, pełnią życia jest udział w zmartwychwstaniu Chrystusa, czyli w życiu, które pokonało śmierć. Wszelkie inne życie, które się kończy śmiercią, nie jest pełnym życiem.

Jeżeli jednak przejdziemy do rozważań wychodzących od zwykłego ludzkiego doświadczenia, to prawdę o pełnym życiu jesteśmy w stanie stopniowo odkrywać. Zazwyczaj rozpoczyna się to odkrywanie od fascynacji czymś, co wydaje się wielkie, wspaniałe, piękne, wzniosłe, dające wielkie przeżycia i doznania… Stąd szukanie pełni życia jest na to ukierunkowane. Jeżeli odnieść to do lidera, to najczęściej fascynuje sukces zawodowy, kariera, osiągnięte wyniki, sprawność w działaniu oraz oczywiście finansowe i polityczne korzyści. Aby to wszystko osiągnąć, angażuje się wszystkie siły i energię, które z czasem oczywiście się wyczerpują. Ten okres charakteryzują dwie cechy: pracoholizm i wyczerpanie zawodowe. Wydaje się, że ewangelijna przypowieść o „synu marnotrawnym” jest dobrą ilustracją tej młodzieńczej fascynacji i późniejszego kryzysu, który trzeba rozumieć w tym przypadku symbolicznie, choć i bywają całkiem dosłowne tego typu doświadczenia upadku, np. w alkoholizm, utrata wszystkiego oraz całkowita destrukcja osobowa. Tak czy inaczej, początkowa fascynacja zazwyczaj kończy się zawiedzionymi nadziejami, bo rzeczywistość jest inna i nie tak łatwo osiągnąć sukces. Z reguły wygląda on inaczej, a nawet jeżeli go osiągniemy, wymarzony sukces smakuje zupełnie inaczej niż wyobrażenia o nim. W tym momencie dotykamy mądrości, jaką głosił Kohelet – mędrzec Starego Testamentu – który wcielił się w postać Salomona, wielkiego i mądrego króla, który mógł sobie pozwolić na wszystko, cokolwiek było dostępna na świecie. Każde jednak doświadczenie prowadziło do jednego, nieubłaganego wniosku: „Marność nad marnościami, wszystko marność”.

Wobec takiego kryzysu mamy możliwość się uprzeć, że jednak liczy się tylko sukces i kasa, czyli wbrew doświadczeniu trzymać się obranego kursu, żeby udowodnić sobie i światu, że dobrze wybraliśmy. Jednak taki wybór wymaga jakiegoś rodzaju rozładowania, którego szukamy w różnego rodzaju doznaniach.

Innym rozwiązaniem jest rodzaj zobojętnienia i życie na zasadzie: trzeba coś robić, aby żyć, nieważne co, byle jakoś przeżyć. Oznacza to popadnięcie w rozpacz i próbę obrony siebie wobec groźnej rzeczywistości.

Jedynie prawdziwym wyjściem z tego kryzysu jest inne spojrzenie na świat i życie, dostrzeżenie innych wartości jako ważniejszych i na ich podstawie budowanie swojego życia. Do takich wartości należy np. odkrycie, że życie rodzinne jest ważniejsze, a praca służy do zdobywania środków dla jej utrzymania. Może nią być także np. zrozumienie, że służba dla innych daje więcej radości i szczęścia niż samo zarabianie pieniędzy. Są to wartości egzystencjalne, które pogłębiają nasze życie we wspólnocie z innymi. Wydaje się, że wiele filmów pokazuje taki proces przemiany od młodzieńczego idealizmu i życia marzeniami do realizmu i wyboru tego, co prawdziwie buduje więź miłości. Przypominają mi się np. filmy Zanussiego: „Iluminacja”, „Struktura kryształu” oraz „Bilans kwartalny”. Te jednak filmy odnoszą się do życia rodzinnego, ale także do samej pracy zawodowej. Niewątpliwie taka przemiana wartości pogłębia nasze życie i tym samym duchowość, niemniej pozostaje problem śmierci, a nawet wcześniejszy problem odejścia z pracy, czy na skutek upływu kontraktu, zmian w firmie, zwolnienia, czy ostatecznie przejścia na emeryturę. To wszystko powoduje kolejny kryzys, który jeszcze bardziej pogłębia się w życiu lidera,  np. z powodów osobistych (porażki w życiu prywatnym, niezdolność do pracy, choroba czy inne cierpienia). A przecież nasze życie powinno mieć sens niezależnie od tych doświadczeń.

Ten kryzys wskazuje na to, że nie da się mówić o „pełni życia” jedynie w kontekście życia na ziemi. Trzeba widzieć je w wymiarze sięgającym poza sam wymiar horyzontalny, czyli w perspektywie „życia wiecznego” czy „życia po śmierci”. Zatem nie da się mówić o pełni życia bez uwzględnienia naszej relacji z Bogiem. Przy czym ta relacja jest najważniejsza, nie może być odkładana na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Tym samym mówiąc o „pełnym życiu”, mamy na uwadze ziemski, naturalny wymiar naszego życia, który jednak nie może być oderwany czy wręcz sprzeczny z pełnią związaną z życiem wiecznym. Jeżeli chcemy budować naszą duchowość, musimy ją budować na zasadach, które wynikają z obu tych wymiarów „pełnego życia”. W tym momencie trzeba przypomnieć, że naszym życiem rządzą bardzo mocne prawa, o których pisaliśmy już wcześniej. Do tych praw należy zasada, że życie jest zawsze wspólnotą życia, czyli jest współżyciem z innymi, co oznacza, że nie można być szczęśliwym i żyć w pełni, gdy się ignoruje innych, czyli np. gdy się jest egocentrykiem. Wręcz przeciwnie im bardziej żyjemy dla innych a inni żyją dla nas, tym bardziej nasze życie jest życiem. Życie jest spotkaniem i wymianą z innymi i tylko w takiej wymianie możemy się realizować. Oznacza to między innymi, że musimy mieć w sobie postawę służby, a nie egocentrycznego pasożyta, który jedynie chce korzyści dla siebie. Prawdziwą duchowość możemy zbudować jedynie na zasadach, które wynikają z praw, jakie żądzą życiem człowieka zarówno w wymiarze naturalnym, jak i nadprzyrodzonym.

więcej przeczytasz w materiale z seminarium „Zarządzanie a życie duchowe” – kliknij tutaj

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pamiętaj! Uzupełnij obowiązkowe pola oznaczone *

© 2015 Włodzimierz Zatorski OSB. Wszelkie prawa zastrzeżone © Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC