Pokora – konferencje

Pokora

Temat pokory jest niezmiernie ważny w życiu człowieka. Bez pokory żadna wartość nie jest prawdziwie wartością, nawet miłość nie jest prawdziwą miłością. A właściwie można powiedzieć, że pokora jest drugą stroną miłości. Od 7 do 10 kwietnia prowadziłem rekolekcje o pokorze. Przekazuję poniżej konferencje wygłoszone podczas tych rekolekcji.

komentarzy ( 8 )
  1. Rafał

    Bóg zapłać! Bardzo wartościowe konferencje. Szczególnie w kwestii praktycznego podejścia do pokory.

  2. Ewa

    Absolutnie rewelacyjne konferencje, zresztą jak wszystkie,które słuchałam O. Włodzimierza Zatorskiego. Jest obecnie tyle konferencji w necie,że przyprawia to o zawrót głowy. Zwyczajnie przestałam słuchać i czytać aż do tego momentu,gdy posluchalam o.Zatorskiego.
    Sama pokora jest zupełnie czym innym niż dotąd myślałam ,co jest wyjaśnione dokladnie. Każdy kto szuka pokoju w sercu i prawdy w życiu powinien koniecznie posłuchać nie tylko tych konferencji O. Wlodzimierza ale również innych. Rewelacyjne.Byłam już bardzo zmęczona tym wszystkim gadaniem.Dopiero te konferencje bardzo pomogły mi w życiu i wyjściu na prostą. Nie umiem powiedzieć dlaczego? Może były już we mnie wcześniej te wszystkie pytania,na które odpowiedział mi o. Wlodzimierz w konferencjach.Bóg zapłać o. Wlodzimierzu,bo czuję się jak wróciła mi nadzieja i znowu mam pragnienie życia,prawdziwego życia. 😊😊😊

  3. Agnieszka

    Rzeczywiscie,Ewa ma racje, to odpowiedzi na pytania, ktorych nie umie sie zadac, bez ktorych jakos smutno jest zyc.

  4. Joanna

    Wysłuchałam wszystkich części, dziękuję. Mówi ojciec, że to wszystko tutaj to śmietnik w takim razie jak mają się do tego słowa ” Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony”? Bo tak podchodząc do życia, eee, to wszystko i tak nic nie warte można dojść do totalnego zniechęcenia, stać się pesymistą w najgorszym wydaniu. Podobnie odnośnie własnej osoby. Skoro jestem dzieckiem bożym to dlaczego mam myśleć o sobie, że jestem kupą gnoju i szubrawstwa. Ja tak nie myślę ani o świecie ani co gorsza o sobie;) Inna sprawa to to, z czym mam problem. Mam problem z posłuszeństwem, którego brak doprowadził mnie ostatnio do konfliktowej sytuacji z moim szefem w pracy. Byłam mianowicie przekonana, że angażuję się w pracy często aż za bardzo, co nie szło w parze z otrzymywanym wynagrodzeniem ale ponieważ noża na gardle nie mam bo mąż też pracuje więc nie głodujemy, pomyślałam więc że ok, bardziej traktuję to jako służbę drugiemu człowiekowi często będącemu w gorszej sytuacji ode mnie niź chęć zbicia fortuny. No i tak sobie pracowałam, a że szło mi nie najgorzej to poczułam grunt pod nogami i przekonanie: Joanno jesteś dobra! Stałam się własnym poniekąd szefem, a ponieważ dawałam sobie radę szefa tego prawdziwego firmowego nie niepokoiłam drobnymi problemami bo sama je rozwiązywałam. Ale pewnego dnia szef stanął naprzeciwko mnie i tonem nie znoszącym sprzeciwu wypunktował mnie bez skrupułów że oczy zrobiłam jak spodki. Jak to możliwe, że mnie idealnego pracownika ( nie tylko z mojego punktu widzenia, bo również jakaś tam informacja zwrotna i od innych płynęła) ktoś a konkretnie mój szef może poddać krytyce. I teraz się zastanawiam, czy to co się we mnie zbuntowało na słowa krytyki to byłam ja czy może zbuntował się wyidealizowany przeze mnie obraz mnie samej, za którym tak naprawdę się ukryłam. Ktoś mnie dostrzegł ( szef) poprzez tą stworzoną przeze mnie zasłonę i wygarnął do ostatka aż wióry leciały. I tu pytanie zasadnicze się pojawia: kto w takim razie przez cały czy tam pracował? Ja czy stworzony przeze mnie ideał mnie samej. Fakt faktem, że mimo iż byłam nieźle tym wszystkim wkurzona to cieszę się, że takie doświadczenie było mi dane. I w takim kontekście to co ojciec mówi o tych śmieciach to ja to tak rozumiem, że ta moja durna duma to są śmieci najwyższego gatunku. Co za ulga to zobaczyć, faktycznie, na sucho się nie da do wody trzeba wejść A w ogóle to temat rzeka, dziękuję za te konferencje i pozdrawiam ojca serdecznie.

  5. Grzegorz

    Podobało mi się jak o słuchaniu pisała prof. Anna Świderkówna w „Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony” (fragment z rozdziałem „Słuchaj” można przeczytać tutaj https://goo.gl/VRp5ZZ ). Konferencji z tej strony zacząłem słuchać jakiś rok temu, bo problem z pokorą widziałem w kimś innym (podobno to klasyka) – sobie nie miałem prawie nic do zarzucenia (!!!). Po tym roku chyba nawet zaczęło się coś zmieniać – mówię tak na podstawie reakcji innych, bo sobie ufać nie można. Próbuję iść tą drogą, i tyle. I to raczej nie ma końca i może nie chodzi o to żeby gdzieś dojść. Nawet w „komedii” jeden dzień został „zaliczony” dopiero po ponad 30 latach ( https://goo.gl/R7AX1m ).

    Pozdrawiam
    Grzegorz

  6. Joanna

    Zajrzałam do linka, którego Grzegorzu zamieściłeś i zgadzam się z tym co mówi prof. Anna Świderkówna, że ze wszystkich reguł zakonnych to właśnie reguła benedyktyńska jest najbardziej bliska życiu świeckiemu. Książki nie czytałam ale chętnie przeczytam. „Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony” to jest dobre zdanie do przeżuwania. Ale mam pytanie, bo jest jeszcze „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” o.Włodzimierz w którejś z konferencji o tym mówił i to wyjaśnienie mnie pocieszyło. Na tyle na ile kocham siebie pozwalam sobie na akceptowanie różnych sytuacji życiowych. Więc słowa. „Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony” nie dotyczą tak zupełnie wszystkiego, jakiś wybór jednak mam. Nie muszę np.przebywać w takim czy innym towarzystwie, pozwalać żeby praca którą wykonuję odbywała się kosztem zdrowia, pozwalać na niegodziwe zachowanie względem siebie czy innych. Dobrze to rozumiem? Nie ciepłe kluchy?

  7. Grzegorz

    Przepraszam, jeżeli zostałem źle zrozumiany. Nie chodziło mi o zdanie będące tytułem książki, ale o słowo-nakaz-prośbę, niemal błaganie i zarazem tytuł pierwszego rozdziału: „Słuchaj”. Zdanie „Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony” w cytowanym rozdziale w ogóle się nie pojawia (we fragmencie zamieszczonym na stronie https://goo.gl/VRp5ZZ jest wprawdzie wymienione we wstępie, ale wstęp, to tylko wstęp – zresztą krótki ;-). Moim zdaniem bez wielokrotnego przetrawienia tego krótkiego rozdziału nie ma co przechodzić do następnych (a tytuł następnego to właśnie „Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony”). Pozwalam sobie tak powiedzieć, bo kiedyś rozdział „Słuchaj” przeczytałem, uznałem że zrozumiałem i … nic do mnie nie dotarło.

    O mojej głupocie pisałem na podstronie „Konferencje różne” i tu zacytuję (siebie !!!): „przez parę miesięcy od mojego pierwszego wpisu na tym forum i odpowiedzi Ojca Włodzimierza wypisywałem tu sporo bardziej i mniej pokręconych komentarzy. Aż któregoś dnia obudziłem się rano i rozjaśniło mi się dlaczego to wszystko napisałem. Dotarło do mnie też, że Ojciec Włodzimierz na te wszystkie moje pytania odpowiedział za pierwszym razem.”

    Coś dotarło, ale wiele się nie zmieniło, moja głupota wciąż ma się dobrze i chce bym ignorował, zapominał, źle rozumiał rozdział „Słuchaj” z książki prof. Świderkówny. Głupota podsuwa mi jakieś „ale” – jakby odbicia tego nakazu z krzywego lustra: „Słuchaj, ale siebie!”, a jeśli w sobie nic nie słyszysz, to „Słuchaj, ale innych, byle nie nauk mistrza!”, a jeżeli nawet zaczniesz go słuchać, to znowu wstawia krzywe zwierciadło i podstawia „Słuchaj nauk mistrza, ale w nadmiarze!”, albo „Słuchaj nauk mistrza, ale w pospiechu, powierzchownie!” lub „Słuchaj nauk mistrza, ale gadaj swoje i oceniaj” itd. itp. niezliczona ilość kombinacji z „ale”.

    Ale zostawmy moją głupotę i wróćmy do prof. Świderkówny i rozdziału pt. „Słuchaj” – w zasadzie to co miałem na myśli jest zawarte w jego pierwszym akapicie, w pierwszych 8 linijkach tekstu mieszczących się pod tytułem „Słuchaj”. Ten fragment wciąż odkrywam, bo niby „rozumiem” ale często „nie czuję” – a to tylko 8 linijek.

    Pozwolę sobie strawestować wypowiedź Joanny: oby dla mnie zawsze „Słuchaj nauk mistrza!” to były słowa do przeżuwania (bez ale).

    Polecam wszystkim i życzę smacznego.
    Grzegorz

  8. Joanna

    „Słuchaj synu nauk Mistrza i nakłoń ku nim ucho swego serca” to pierwsze słowa z prologu Reguły św. Benedykta, a jak zrozumiałam książka p.prof.Świderkówny do Reguły się odnosi. Ja uważam że każdy w danym momencie przeżuwa co innego. Dla mnie obecnie ważne są słowa „we wszystkim” ale ” słuchaj” je poprzedza z różnym jednak skutkiem. Nie ma co o sobie mówić bardzo źle, bo to oznacza że człowiek jednak uważa się za kogoś wybitnego i popada w rozpacz, że coś mu się może nie udać. Ja mam z wieloma rzeczami problem, ale nie uważam i nie myślę o sobie że jestem głupia czy beznadziejna, nie poganiam się, nie robię sobie wyrzutów jak się potykam, nie zadręczam, przecież to nie o to chodzi.

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pamiętaj! Uzupełnij obowiązkowe pola oznaczone *

© 2015 Włodzimierz Zatorski OSB. Wszelkie prawa zastrzeżone © Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC