Polityka i sumienie [cz.3]

Polityka, w klasycznym rozumieniu, to „rodzaj sztuki rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne”. Wydaje się, że ludzie tego oczekują od władzy i polityków. Natomiast okazuje się, że różnie rozumie się to „dobro wspólne”. Istnieją rozmaite ideologie, różne pomysły na dobro społeczne i zazwyczaj wokół konkretnych idei gromadzą się ludzie, dla których dobro tak się jawi. Przy wyborach demokratycznych następuje jednocześnie wybór jednej z koncepcji owego dobra społecznego. Wybory powinny być swoistą weryfikacją prawdziwości idei.

Taki jest model funkcjonowania partii politycznych i wyborów, jednak w rzeczywistości bywa inaczej ponieważ istnieje w nas inne czynniki skłaniające nas do udziału w sprawach politycznych. Takim czynnikiem jest np. żądza władzy, z którą wiążą się przywileje, także możliwość zarobienia pieniędzy i w ogóle znaczenie i wpływy. Sama władza jest atrakcyjna i dla wielu ludzi jest ona ważniejsza niż ideologia. Potrafią oni być od strony ideologicznej bardzo układni, właśnie dlatego, że im w istocie na niej nie zależy. Potrafią się dostosować do panujących modeli, aby uzyskać poparcie władz czy społeczeństwa, aby uzyskać awans. W sporach z przeciwnikami najczęściej szukają wszelakich argumentów bez specjalnego wniknięcia w idee, czy wartość głoszonych przez nich rozwiązań. Ważne jest jedynie to, by przeciwnika pokonać, niezależnie od tego, jak i przy użyciu jakich środków. Mało tego taki członek partii potrafi być radykalny w swoich poglądach, stać się nawet ideologiem…! Wszystko dlatego, że nie ważna jest idea, ale ważna jest władza i znaczenie, dla której mogą przyjąć jakąkolwiek ideologię.

Istnieje dosyć dużo przykładów z historii takich gorliwych członków jakiejś partii, którzy następnie stawali się równe gorliwymi ideologicznie członkami innej partii i to wszystko po prostu z dnia na dzień. To nie są ludzie sumienia! Człowiek sumienia, jeżeli zmienia poglądy, to z powodu przemiany wewnętrznej. Każdy ma prawdo zmienić poglądy. Ksiądz J. Tischner mówił, że jedynie krowa nie zmienia poglądów na temat trawy. Jeżeli jednak ktoś uczciwe zmienił poglądy, to na skutek zrozumienia czegoś, odkrycia prawdy, co dało mu inne spojrzenie, czyli nawrócenie. Taki człowiek potrafi to wyraźnie powiedzieć albo przynajmniej w swojej postawie dać tego wyraźne sygnały.

Poza przypadkiem człowieka rządnego władzy i z tej racji gotowego podpiąć się pod jakąkolwiek partię, która daje mu tę możliwość, istnieją jeszcze rozmaite kompleksy, urazy, lęki, myślenie zmanipulowane przez jakąś ideologię… To wszystko rzutuje na sposób patrzenie i rozumienia rozmaitych działań. Jeżeli ktoś ma np. fobię na punkcie Szwedów, to wszystko, co szwedzkie, sami Szwedzi, cała polityka szwedzka, będzie dla niego zła. Ponadto będzie się doszukiwał szwedzkich wpływów u ludzi, szczególnie z innej orientacji politycznej i ostrzegał przed tym innych. W skrajnej postaci najważniejszą sprawą w jego życiu będzie obrona narodu przed wpływami i manipulacjami Szwedów.

Bardzo niebezpieczne jest zmanipulowanie ideologiczne. Przypomina to sytuację w sektach. Taki człowiek jest zaprogramowany. Nie potrafi samodzielnie myśleć. Nie trafiają do niego najbardziej oczywiste argumenty. Manipulacja spowodowała, że ma on w sobie zakodowany sposób patrzenia i interpretowania wszystkiego, co go spotyka. Ma utarty schemat i nawet gdyby ktoś z przeciwnej partii w najlepszej intencji chciał mu coś pozytywnego zaproponować, odbierze to jako próbę oszukania i tym bardziej będzie się okopywał na swojej pozycji.

Są także typy pieniaczy, którzy będą walczyć dlatego, że w walce czują się dowartościowani. Najczęściej wynika to z braku poczucia własnej wartości. Taki człowiek potrzebuje pokonania kogoś, aby czuć się wartościowym. Czasem agresja wypływa z innego mechanizmu: udowodnienie innym, że są winni, daje mu poczucie własnej niewinności. Takich rozmaitych wewnętrznych zawirowań, które wpływają na głoszone idee czy pojawiające się spory, jest bardzo wiele. Jeżeli jeszcze do tego doliczyć powody bardzo prozaiczne typu: ktoś komuś płaci lub obiecuje inne korzyści za przeforsowanie czegoś, to powikłania w publicznych sporach bywają nie do ogarnięcia. Co w takiej sytuacji zrobić? Kto tu jest uczciwy? Kto jest człowiekiem sumienia?

Można to rozpoznać, wydaje się, po sposobie reagowania. Przy czym nie najważniejsza jest w tym względzie reakcja w czasie dyskusji, gdyż każdy reaguje bardziej lub mniej emocjonalnie i może w sporze wypowiedzieć rozmaite słowa nie kontrolując je w pełni, stąd pojawiają się nawet słowa nieparlamentarne. Istnieją rozmaite temperamenty. Sangwinicy, którymi my Polacy w większości jesteśmy, są gwałtowni w wypowiadanych sądach, ale nie znaczy to, że są ludźmi złymi. Często są bardzo dobrymi i rzetelnymi pracownikami. O wiele ważniejsza jest reakcja po dyskusji i po decyzji, która zostaje wprowadzona w życie. Szczególnie wymowna jest taka reakcja wówczas, gdy podjęta decyzja jest inna niż ta, którą ten człowiek proponował. Jeżeli umie uznać pozytywy decyzji, jeżeli ocenia sprawę w miarę obiektywnie, to jest to człowiek, który szuka prawdy i dobra. Jeżeli niezależnie od wyników krytykuje, neguje itd., nie potrafi się oderwać od swojego sposobu patrzenia lub osobistych urazów, to wartością wiodącą nie jest dla niego prawda, ale ideologia lub własne wyobrażenia, czy wręcz żądza władzy.

W ogóle wielkość człowieka widać po jego zachowaniu w momencie, gdy przegrywa lub musi odejść. Jeżeli nie potrafi się z tym pogodzić, buduje w sobie i innych pretensje, urazy, agresję… jest to przejaw człowieka niedojrzałego. Człowiek dojrzały umie z pokorą uznać swoją przegraną, nie reaguje z nienawiścią, czy urazem, ale spokojnie odchodzi. Przede wszystkim wyciąga z tego doświadczenia wnioski dla siebie.

Człowiek sumienia pragnie dobra, a nie własnego sukcesu. I dlatego można go stosunkowo łatwo rozpoznać wśród innych, którym chodzi o przeforsowania swojego. Wie on, że nikt nie ma absolutnej racji, bo każda racja ma swoje ograniczenia i słabe punkty. Nie wszystko także jesteśmy w stanie wiedzieć i zrozumieć. Dlatego zwycięstwo innej propozycji może okazać się nawet lepsze, a przynajmniej nie takie złe, jak nam się wydaje. Ważniejsze jest natomiast utrzymanie jedności i wzajemnego szacunku, niż prze­for­so­wa­nie swojego.

Ponieważ każdy z nas najbardziej pragnie tego, by było tak, jak sam chce, to prawdziwe rozpoznanie, czy nam samym chodzi o prawdę, czy o swoje racje, rozpoznajemy także po naszych reakcjach po porażce.

Wybór sumienia

Z refleksji nad sumieniem wynika, że istnieją inne wewnętrzne struktury, które bierzemy czasem za sumienie, a sumieniem nie są. Kiedy je bierzemy za sumienie, powstają wówczas zasadnicze nieporozumienia. Nawet w najlepszej intencji możemy wówczas robić coś złego. Sumienie fałszywe powoduje ogromne spustoszenie. Dlatego najważniejszą sprawą jest umiejętne odróżnienie głosu sumienia od tego, co pochodzi z czegoś innego.

Nie możemy w tym momencie prowadzić dłuższych rozważań na ten temat. Zajmowałem się tym tematem w książce pt. „Dar sumienia”. W obecnych rozważaniach najważniejsze są dla nas wnioski, jakie z tego rozróżnienia wynikają. Przede wszystkim sumienie można rozpoznać po sposobie jego działania. Ono nie ma w sobie żadnej agresywności. Jeżeli głos sumienia nam coś wyrzuca i to nawet bardzo głośno, to nigdy nie przymusza, nigdy nie odbiera nam wolności. Zwykle się ucisza i od czasu do czasu przypomina wzywając do uznania grzechu, skruchy, przeproszenia innych, przebaczenia… Kiedy podejmujemy takie działanie doznajemy pokoju i duchowej radości. Jeżeli głos wewnętrzny jest natarczywy, wymuszający, to nie pochodzi on od sumienia lecz z naszych kompleksów, fobii, superego itp.

Głos sumienie zawsze apeluje do wolności, dlatego nigdy nie zmusza. Jednocześnie zgodność naszego czynu z sumieniem poznajemy po wspomnianym pokoju. Natomiast nie daje nam ono poczucia pewności, triumfu, satysfakcji, że jesteśmy wspaniali… Takie głosy pochodzą od naszej pychy, która nie harmonizuje z sumieniem. Sumienie będąc apelem do wolności, jednocześnie pozostawia nam przestrzeń twórczą. Możemy w różny sposób odpowiedzieć na jego głos i np. powiedzieć prawdę rozmaicie. Zazwyczaj nie jest to idealny sposób i w naszym czynie zawsze pozostają niedociągnięcia. Ponieważ głos sumienia jest głosem Boga, a tym samym zawiera w sobie wezwanie na miarę Boga, właściwie nigdy nie jesteśmy w stanie doskonałym odpowiedzieć na ten głos. Ale jednocześnie im bardziej się wsłuchujemy w ten głos, tym bardziej upodabniamy się do Boga i tym bardziej się do Niego zbliżamy. Nasze czyny będą wówczas bardziej doskonałe. Sumienie jest nam dane dla naszego wzrostu, a nie jedynie jako arbiter oceniający dobro lub zło jakiegoś działania.

Wiedząc to musimy nauczyć się pokory w naszej aktywności. Wszyscy się uczymy i to jest podstawowy wybór potrzebny do prawdziwego podjęcia współpracy z własnym sumieniem. Musimy jednocześnie mieć świadomość, że czasem możemy się kierować fałszywym wyczuciem. Dlatego podstawową postawą powinno być wsłuchanie się w to, co do nas przychodzi, czy to ze strony wnętrza, czy z głosów z zewnątrz. Trzeba się przysłuchać tym głosom i zobaczyć jaki będzie ich efekt. Jeżeli czujemy, że prowadzą do napięć, sporów, rozbudzenia emocji… ogólnie rzecz biorąc do niepokoju, to raczej nie jest to głos sumienia, lecz głos jakiś ambicji. Owocem sumienia jest zawsze pokój, choćby po przejściu czegoś bardzo trudnego jak np. publiczne przyznanie się do winy. Zazwyczaj uzyskujemy wówczas pokój polegający na tym, że nie musimy niczego ukrywać, tłumaczyć, udawać… stajemy się wolni i możemy być sobą.

Wydaje się, że każda wspólnota, w szczególności np. wspólnota radnych odpowiedzialnych za rządy w mieście, wspólnota posłów odpowiedzialnych za tworzenie właściwego prawa i przepisów odnoszących się do funkcjonowania państwa jest wspólnotą wzajemnie uzupełniających się osób. Nikt nie jest wszechwiedzącym i umiejącym wszystko właściwie ocenić i rozwiązać. Każdy jest zagrożony fałszywymi mniemaniami, czy ciasną ideologią. Dlatego inni, w tym także przeciwnicy polityczni, mogą pomóc mu uwolnić się od fałszywych postaw zarówno w wymiarze intelektualnym jak i w wymiarze życiowym. Prowadząc spory musimy wiedzieć, że przeciwnik ma też jakieś racje. Prawie nigdy racja nie jest tylko po jednej stronie. To, co najważniejsze w tych sporach, to nie przeforsowanie swego, ale w wymiarze społecznym: dobro wspólne, a w wymiarze osobistym nauka rozpoznawania głosu sumienia, a przez to odkrywanie prawdy o sobie, a właściwie prawdziwego swojego „ja”. Kiedy spór i walka stają się ważniejsze od dobra wspólnego, to tym samym ani nie dojdziemy do realizacji tego dobra, ani sami nie poznamy prawdy o sobie. Pozostaniemy na poziomie wyobrażeń na swój temat i nadal będziemy starali się je uparcie realizować.

Wybór sumienia oznaczy wejście w niezwykłą przygodę poznawania siebie takim, jakim zostaliśmy stworzeni, a co pozostaje dla nas ciągle tajemnicą. A tajemnica ta jest wielka, większa niż jesteśmy w stanie sobie to wyobrazić. Sumienie jest dla nas nauczycielem na drodze do odkrycia tej najważniejszej w naszym życiu prawdy, dlatego nie ma niczego ważniejszego w naszym życiu, jak przyjęcie tego sumienia i stania się jego uczniem.

Skomentuj

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pamiętaj! Uzupełnij obowiązkowe pola oznaczone *

© 2015 Włodzimierz Zatorski OSB. Wszelkie prawa zastrzeżone © Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC