Walka duchowa

Konferencja 1. WSTĘP
Konferencja 2. DOBRO I ZŁO
Konferencja 3. ROZEZNANIE
Konferencja 4. PRZYKAZANIA
Konferencja 5. MECHANIZM KUSZENIA
Konferencja 6. DUCHY ZŁA. Początek
Konferencja 7. DUCHY ZŁA. II etap
Konferencja 8. DUCHY ZŁA. III etap
Konferencja 9. Duch, dusza i ciało
Konferencja 10. Wybór dobra
Konferencja 11. Dynamika pokusy
Konferencja 12. Próżność i pycha
Konferencja 13. Dwa etapy walki
Konferencja 14. Logika pokusy
Konferencja 15. Filary życia duchowego
Konferencja 16. Dziesięciokrąg. Wstęp
Konferencja 17. Krąg pierwszy #1
Konferencja 18. Krąg pierwszy #2
Konferencja 19. Krąg pierwszy #3
Konferencja 20. Krąg pierwszy #4
komentarzy ( 17 )
  1. Piotr Wróbel Duda

    Tak O. Włodku uwagi na bieżąco.
    Słucham i prowizorycznie komentuje.
    1. Przebaczenie to jakieś nieporozumienie . Mówiliśmy o tym w paru słowach
    Naprawiony umysł serce nie obwinia. Więc nie istnieje faza przebaczenia. Pr,przebaczenie to niezłe rowiązanie, ale z ułomnego stanu.
    2.
    Rozeznanie
    Ok prawdę Ojciec mówi, ale to didaskalia. Rozeznanie opiera się głównie na szczeym rachunku czy bliźniemu swoją decyzją niesiemy pomoc czy krzywdę

    • Piotr Wróbel Duda

      Godność jako pozytywna cecha???
      Godność o której O Włodku mówisz, to godność siebie w oczach innych. To najczystszej wody zaćmienie
      Do niczego nie potrzebna naprawionej naturze. Pierwsza w kolejce do rozpuszczenia.
      Godność siebie we własnej ocenie, to pietwszy krok do dumy.
      Dobra natura siebie nie ocenia.
      Dobra natura czyni dobrze w tak naturalny sposób jak oddycha

    • Piotr Wróbel Duda

      Chciwość nie jest związana z poczuciem bezpieczeństwa.
      Może tylko na.wstępnych poziomach.
      Chciwość jest głównie napędzana przez dumę.
      Na końcowy h etapach przez brak możności znalezienia celu w życiu

      • Piotr Wróbel Duda

        Podsumowujać, ogólnie zgadzam się z tym, co Ojcze Włodku powiedziałeś o pokusach.
        Podobnie widzi to buddyzm. Pokusy mają wartość taką, że można je przekształcić w – mądrość rozeznania- , tylko. Tylko jednego, tu O.W nie podkreśliłeś.
        W zwykłych warunkach pokusy pozostają pokusami i ludzie zazwyczaj ich nie analizując, realizują je, lub do nich dążą. Prawa, kodeksy moralne, przykazania, powinny ograniczać realizowanie pokus, ale w praktyce zazwyczaj są nie skuteczne. Lub tylko częsciowo, do pewnej bariery, z powodu strachu przed karą.
        Dowód.
        Cały otaczajacy nas swiat. Dziś i od zarania
        Nauki powierzchowne, które słychać najczęsciej, ale i głębokie i mądre, takie jakich Ty udzielasz, zmieniają bardzo niewiele. Pomijajac nawet te pierwsze, choć ze wzgledu na ich przytłaczajacą skalę, trudno je pominąć, to i tak wysokie nauki wyjatkowych nauczyceli, bez rownoczesnej umiejętnej praktyki, pozostaną wołaniem na puszczy. Czy tego Włodku nie widzisz? Żeby pokusy przekształcać w madrość, potrzebna jest zmiana poziomu postrzegania swiata. Potrzebne jest rachunek, introspekcja z poziomu wgladu, ktorego śmiertelnik nie praktykujacy, prawie nigdy nie posiada.
        Wglad rozwija się stopniowo. Skacze się z poziomu na poziom. Za kazdym razem jest jakieś mini oswiecenie ( he he Włodku, niech cie słowo nie razi, bo widziałem jak się krzywisz je słyszac. Słowo to tylko słowo. ) Z każdego nowego poziomu, coraz to lepiej nauki się rozumie.
        Czasami te same nauki po roku praktyk, znaczą całkiem co innego niż rok wcześniej.
        Pisałem o tym pod twoimi art o medytacji
        Leczenie natury, odblokowywanie serca, musi mieć łacznie takie elementy:

        1.Praktyka, praktyka medytacyjna.
        2. Wyklady z wysokiej półki ( Ty z tym problemu nie masz)
        3. Rozmowy i wyjaśnienia. Najlepiej w trakcie wykladów. Niektore w indywidualne, spowiednie, jak uczeń takich potrzebuje.
        Wyjasnienia do pytań zadawanych przez ucznia z grupy słuchaczy, to wspaniała metoda.
        Musisz wiedzieć Włodku, że doskonale cię rozumieją ludzie, ktorzy osiagneli twój poziom, ale to nie twój target. Ty nauczasz ludzi o mniejszym zrozumieniu i oni tłumaczą sobie sprawy dla twojego poziomu oczywiste, niestety, tylko, według swoich mozliwosci zrozumienia. Tylko ciagła mozliwość zadawania pytań i dociekania sedna, da rezultaty. Ci co zapytali, dają też szanse na zrozumienie tym co nie zapytali. Wszyscy razem muszą rownoczesnie, tzn w tym samym okresie życia medytować, by rozwijać zdolność postrzegania jak się naprawdę” sprawy” mają.

        Mój poglad, poparty poglądem buddyjskim jest taki, że sama poprawna praktyka medytacji jest w stanie serce odblokować. Oczywiscie lepiej gdy bedzie razem z naukami i wyjaśnieniami na pytania. Wtedy jest najwyższa skuteczność.
        Same jednak wykłady, kazania, choćby i najmądrzejsze, dają mierne skutki. Ludzie w Kosciele Rzymsko Katolickim słuchają kazań 1500 lat z okladem i gdzie żeśmy zaszli?

    • Piotr Wróbel Duda

      Jeszcze raz Włodku Drogi, o przebaczeniu,

      Apel do Boga – przebacz nam, nasze winy, jako i my wybaczamy innym.

      Jak jest z tym wybaczeniem?
      Nie rodzimy się madrzy ani naprawieni. Prawie nikt taki się nie rodzi.
      Zazwyczaj część swojego życia, wszyscy, którzy doszli do naprawy swojej natury, odblokowania serca, życia w Bogu, wszyscy część swego życia spędzili w ciemności nad nimi władającej.
      Kiedy się z niej wyzwalali, właśnie wtedy, jako akt jednorazowy wybaczyli wszyskim swoim wrogom. Nie dlatego, że wrogowie coś w sobie zmienili, ale dlatego, że zmiana nastąpiła w naprawionym.
      Co oznacza ” ….jako i my wybaczamy innym.” ? A no to że NIE jest to stan cykliczny, polegający na wielokrotnym naszym poczuciu czyjegoś wobec nas zawinienia, a potem na z woli wynikajacym odpuszczeniu mu tej winy. Nie wyciąganiu konsekwencji. Zapomnieniu.
      Tak, niestety, rozumie to większość katolickiego swiata i to się nie sprawdza. Takie odpuszczenie win zazwyczaj podszyte jest hipokryzją i tylko czeka na rewanż, bardziej lub mniej zakamuflowany.

      „Przebacz nam, nasze winy, jako i my wybaczamy innym „, polega na czym innym. Naprawieni wiedzą co się z nimi stało. Widzą jak nagle, uzyskali zrozumienie, że inni nie są obarczeni winą, ale są w złej sytuacji. W sytuacji nie naprawionej natury, która nie pozwala im harmonijnie życia przebyć. Żal i chęć pomocy, takiemu biedakowi, staje się udziałem naprawionego, w miejsce wcześniejszej niechęci, czy nienawiści. Odwet zamienia się w chęć pomocy, co najwyżej, wyposażoną, w mądrą zasłonę przed głupotą ciemnego .
      Ale jest i druga strona medalu, a wlasciwie pierwsza. Pierwsza bo o drugiej wyżej właśnie napisałem. Naprawiony najpierw widzi własne winy. W akcie naprawienia, zamienia je w madrość rozpoznania. Z jednej strony stały się one dla niego nauką.
      Kto nie zaznał goryczy ni razu, ten nigdy nie zazna słodyczy w niebie”. Cytat ten pochodzi z drugiej części „Dziadów” autorstwa Adama Mickiewicza

      Z drugiej, jednak, przeżywa czynny żal, czyli chęć naprawienia krzywd innym wyrzadzonych. Robi co może i co się da. Często nie może i inny człowiek nie umie, prawdziwie wybaczać.
      Człowiek nie umie, ale czy Bóg, czysta miłość umie? Głupie pytanie skoro cały Boski Porządek tylko z miłości się składa. Naprawieni wiedzą, pamietają czas, kiedy obwiniali.
      Dziś wiedzą na czym polega miłość, zrozumienie i chęć pomocy. Głupia prośba do Boga by nam wybaczył. Skoro już my trwale innym wybaczyliśmy i zrozumieliśmy – trwale- na czym ten stan polega, to zgodnie z Boskim Zamysłem nie mamy już sensu, Boga prosić. Prośmy ludzi naprawiajac krzywdy nasze i innych. Łagodzmy krzywd okropieństwa, by z tej łatwiejszej dla pokrzywdzonych pozycji, próbować uczyć ich Boskiej Harmonii.
      Nie można, jednak zapomnieć, jak mówią intuicje wszystkich religii swiata i moja intuicja też, nie naprawieni, są w innej gorszej sytuacji od naprawionych. Są dysharmoniczni, co powoduje że płyną w brew nurtowi Zamysłu Harmonii. Boga trzeba prosić, by nas natchnął wolą naprawy. Buddyzm ma koncepcje, że mamy na to wiele żyć, nie koniecznie o podobnej sytuacji. Chrescijaństwo ma inne koncepcje, ale w sumie na jedno wychodzi. Najlepiej zacząć od teraz.

      • Wlodzimierz Zatorski Post author

        Drogi Piotrze, wydaje mi się, że upraszczasz. Jeżeli uważasz, że ktoś osiągnął stan trwałego przebaczenia innym i nic go już nie jest w stanie tak dotknąć, że będzie miał problem z przebaczeniem, to jest to naiwne. Nigdy nie jesteśmy i nie będziemy na takim poziomie.
        Prośbę: „przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini” (Łk 11,4), dał nam Pan Jezus. Jest to przedziwna prośba, bo jedyna w której my dajemy Bogu wzór dla Jego postępowania z nami! Jest ona tak sformułowana, żeby nam uświadomić konieczność przebaczenia. Pan Jezus mówi o tym bardzo wyraźnie:
        Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień (Mt 6,14-15). Powtarza to jeszcze w innym miejscu (zob. Mt 18,32-35). Jest to zatem dla nas niezmiernie ważna prawda. Prawda rozstrzygająca o życiu wiecznym! Zatem ta prośba nieustannie nam przypomina o tym, co w istocie najważniejsze. Bardziej ogólnie ta zasada jest wyrażona: „Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą” (Mk 4,24).
        Zatem prośba ta ma charakter pedagogiczny, ale też jest wymaganiem dla wierzących świadomego przyjęcia tej prawdy, że przebaczenie jest z naszej strony konieczne do tego, by wejść do królestwa Bożego. To przecież nie trzeba Bogu mówić o tym, jak ma nam przebaczyć.
        Natomiast odnośnie wyższej świadomości i człowieku naprawionym to trzeba pamiętać, że zawsze można się stoczyć, upaść. Brak takiej świadomości jest wielkim zagrożeniem. Ewagriusz z Pontu w tym kontekście mówi, że dla człowieka, który osiągnął małą apateję, czyli takie „naprawienie” wielkim zagrożeniem jest próżna chwała i pycha. Jeżeli w nie wpadnie nie tylko traci wszystko, co osiągnął, to jeszcze spada poniżej poziomu z jakiego wystartował. Tak się dzieje, ponieważ próżna chwała i pycha są demoniczne. To nie są zwykłe słabości wynikłe z naszej osłabionej natury. Myślenie, że się coś osiągnęła i po prostu się to ma, w życiu duchowym jest wielkim złudzeniem i niebezpieczeństwem.
        Poza tym oczywiście my nie musimy łaskawie przebaczyć – to wynika z przypowieści o dwóch dłużnikach – bo nasze winy są o wiele większe niż to, za co mamy przebaczyć. „Łaskawe” przebaczenie jest także rodzajem pychy.
        Włodzimierz

        • Piotr Wróbel Duda

          Drogi Włodku,
          Uporajmy się najpierw z drobiazgami by istotę na koniec zostawić.

          Piszesz
          „Natomiast odnośnie wyższej świadomości i człowieku naprawionym to trzeba pamiętać, że zawsze można się stoczyć, upaść. Brak takiej świadomości jest wielkim zagrożeniem. Ewagriusz z Pontu w tym kontekście mówi, że dla człowieka, który osiągnął małą apateję, czyli takie „naprawienie” wielkim zagrożeniem jest próżna chwała i pycha. ”

          Naprawienie Włodku to naprawienie i oznacza dokładnie tyle ile, znaczy to słowo. Ktoś naprawiony, ( rzadko się taki zdarza) nie ma już żadnych trucizn umysłu w tym dumy, czyli pychy i próznej chwały. O tym stanie piszę, używając pojecia naprawienia. Nie jest to stan jak sugerujesz abstrakcyjny , wydumany, bo nie chcesz chyba zaprzeczać że człowiek Jezus, taki stan uzyskał. Jestem przekonany że nie on jeden, choć czysty ideał naprawienia z pewnoscią w historii ludzkosci to stan nadzwyczaj wyjątkowy.
          Inną sprawą jest droga do naprawienia i jej zaawansowanie i struktura. Poziom z różnych,dla każdego, aspektów zbudowany, w ktorym się, już coś uzyskało i coś jescze brakuje. Ten stan niepełny, zgadzam się, obfituje w rozliczne niebezpieczeństwa, nie tylko dumy, ale też innych słabizn. Z drugiej jednak strony im wyzszy poziom na drodze pracy ze swoim umysłem sie uzyskało, tym latwiej odkryć swoje słabosci. Odkryć co nie znaczy z nimi wygrać. Ludzie poza drogą duchową nie wiedzą nic o sobie, a praca praktyką i następczym rozmyślaniem to zmienia.
          O dumie, napisałem ty u ciebie cały osobny wpis i lakonicznie go teraz podsumuje. Jesli widzisz wlasną madrość i widzisz równocześnie że pożytkujesz ją dla dobra innych, jako priorytet, to to rozeznanie wlasnej madrosci, nic z dumą nie ma wspólnego. Czy Włodku w tym aspekcie, masz inne zdanie?

          Temat następny.
          Cytujesz

          Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień (Mt 6,14-15).
           Mt 18,32-35) Nielitosciwy dłuznik.
          „Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą” (Mk 4,24)

          Czytasz Włodku św Matusza po polsku. Polskie są w nim słowa i słowa dobrane wg poziomu zrozumienia tłumaczy. Aramejski, na Hebrajski, na Grecki. Łacina Polski. A Ty litralne z tego chcesz wyciągać wnioski? Wykładnia dosłowna (interpretatio declarativa) – ma miejsce wtedy, gdy spośród różnych znaczeń uzyskanych za pomocą odmiennych dyrektyw interpretacyjnych, wybrane zostaje to rozumienie, które zostało ustalone za pomocą dyrektyw językowych.
          (interpretatio extensiva) – występuje wtedy gdy porównując zakresy tekstu, uzyskane za pomocą różnych dyrektyw interpretacyjnych, wybieramy rozumienie wynikające z dyrektyw pozajęzykowych.
          Przypatrz się wnikliwie . Bóg nie przebacza. Bóg stosuje kryteria. Kryteria harmonii. Albo sie w nich ktoś miesci albo nie.
          Czym jest stan przed przebaczeniem? A musi być on przed przebaczeniem. Musi go poprzedzać. No opisz go Włodku, tak by nie wyszło, że to czyste zaciemnienie. Że to stan pożadany. Przecież się nie da. Żeby potem przebaczyć, wpierw trzeba trwać w stanie obwiniania. Czym jest obwinianie jak nie złą emocją. Bogu, Absolutowi, przypisujesz emocjonalność?
          Bóg bedąc czystą miłoscią, czystą harmonią, nie może kierować się emocją gniewu, zazdosci, czy pożadań. Co innego my. Rodzimy się skalani emocjami a Bóg nam mówi ustami medrców , tylko wtedy pewne wasze zbawienie kiedy emocje się w was rozpuszczą. Emocje tzn gniew, lgnięcja, zazdosć i pycha. Inaczej one jako wasz motor doprowadzą was do potępienia.

          Po co to wszystko w tym temacie piszę? Piszę by Cię przekonać iż stan cyklicznych obwinień, a potem mniej lub bardziej łatwego wybaczania, nie jest stanem ostatecznie pożadanym. Kolokwialnie piszac , tym z najwyżaszej półki. Owszem jest sukcesem w stosunku do normalnej przeciętnosci. Tam nikt nie przebacza, a zamiast tego nosi i hoduje urazy gniew i nienawiść. Przebaczanie to wielki postęp na drodze, ale nie drogi finał.

          Naprawa duchowa składa się , upraszczając dla zrozumienia z segmentów. Klocków, działów.
          Nie jest tak, że praktykujacy naprawę jest w stanie rowno wszystkie klocki naprawiać. Jedne idą mu łatwiej, drugie trudniej. Dla jednych ma dobre metody, drugie, bez umiejętnych działań leżą odłogiem. W tym dziale o którym teraz mówimy nie jest przebaczanie cykliczne, ale stan przejścia od odkładania innych zawinieniami, do stanu, gdzie się już nikogo nie obwinia. Nie znaczy że nie widzi się ich błedów. Nie odczuwa niebezpieczeństwa obcowania z tymi błedami, czesto w nas wymierzonych. Ale to stan lekarza psychiatry, ktory nie powinien mieć złych emocji do agresywnego chorego, który nie wie co czyni. To nie znaczy że wypusci go z wariatkowa, czy zrezygnuje z kaftana, ale bez złych emocji. Kryteria zamiast emocji.
          Ok wytłumaczyłem jak umiałem, ale ty piszesz że takiego stanu,ludzie nie doswiadczają.
          Trochę w tym racji, bo nie czesto. Problem pewno w tym, że Ty go nie doswiadczasz. Z całym szacunkiem, dla twojej wspaniałej głowy, ale twoja madrość powinna cie zaprowadzić, do przekonania, że i Ty nie mylac się w jednym, mozesz mylić się w drugim. Warto też wiedzieć, że ze swego widzenia swiata, pomimo, że jest on bardzo jasny, nikt nie może tworzyć kanonów.
          Przechodzac z teorii do prakryki, skoro stanu ktorego nie doświadczasz, trudno ci bedzie być przekonanym, że on istnieje. Mozesz tylko mnie uwierzyć, lub trzymać się swojego. Ja opieram się na wlasnym stanie umysłu, ktòry dość dawno, przestał już obwiniać. Pewno, pewno. Nie sprawdziłem tego w pożodze wojny i na gruncie ekstremum. Ale zyje normalnie. Spotykam się z normalnymi jak na nasze czasy trudnymi sytacjami. Tam gdzie kiedyś byłby żal, gniew i nienawiść, tam gdzie była by chęć odwetu, dziś i od dawna nie ma emocji, tylko czysta racjonalność.

          Ha ha to nie znaczy że jestem w pełni naprawiony. Akurat ten klocek, segment, poszedł mi łatwo. Z innymi trochę lub porzadnie gorzej . Kiedyś jednym zdaniem ci to sygnalizowałem, ale pewno trzeba by szerzej, kiedy indziej. Za siebie mogę reczyć bo to moje doświadczenie. Możesz oczywiscie nie wierzyć, bo na tym polega trudność nauk duchowych, że zazwyczaj nie wierzy się w to czego samemu się nie doswiadcza. Znamy się mało. Patrzysz na mnie z pewnym zdziwieniem. Nie zaskarbiłem twojego zaufania, wiec nic dziwnego, że nie musisz mi wierzyć. Dodatkowo twoja tradycja religijna, badzo niejasno mówi o takim stanie. Nie opartuje go wskazówkami i komentażem ( choć z mojego punktu widzenia, gdyby dało się zapytać Jezusa, to potwierdził by ci mój pogląd). Buddyzm ma tu łatwiej. Stan o którym piszę i który doswiadczam, jest jasno opisany jako doświadczenie wielu na drodze. Pewno ksiązkom można nie wierzyć, ale kiedy odkrywa się coś u siebie, o czym mowią nauki, to już duży krok na drodzę by nie brać tego, jako imaginacji. Znam, też, osobiscie kilka osób ( nie wiele) , ktorzy prawdopodobnie mają podobny w tym aspekcie stan umysłu. Nie tylko potwierdzają to w rozmowie, ale patrac na ich zachowanie , owoce, od lat, można im uwierzyć .
          Możesz wierzyć, lub nie w to co piszę, do Ciebie, tu i w innych tematach. Zastanów się tylko, po co to piszę. Nie dla próznej chwały, jak mnie podejrzewasz. Twój blog, pomimo, że wspaniały jakosciowo, ma niskie obłozenie. Nie liczę że publiczność tam jako guru zdobedę. Kto mnie poza tobą przeczyta? Trzy osoby. Gdy bym chciał duchowe prelekcje dla poklasku odwalać, to dosyć jest dziś do tego narzędzi. Blogi, Youtube. Duchowość jest modna i dałbym radę. Nie potrzebuje też od Ciebie rad duchowych, z pozycji ucznia nie widzać innej możliwości. Jak pisałem jesteś swietnym facetem. W natłoku bełkotu z ambon, twoje obserwacje świata są kryształowe, ale to nie znaczy, że nie zrobi Ci dobrze, pewne aspekty zobaczyć oswietlone innym swiatłem. Chętnie też dyskutuje z twoją madrą głową.
          Mnie nie zależy, by Wróbel na wierzch wypływał. Mnie zależy by Zatorski szersze horyzonty złapał, bo w Zatorskim siła dla dobra innych.

          Mam cichą nadzieje, że twoja madrość nie pozwoli wpędzić ci się, w urazę w kontakcie z moją sczeroscią.

          Z prawdziwą przyjaźnią Piotr

  2. Drogi Piotrze,
    słusznie mówisz, że praktyka jest konieczna. To jest zasadnicza mądrość duchowości monastycznej. Wiem to, ale na razie mam w odniesieniu do ludzi, jakich spotykam, tylko mowę. Tak jest podczas rekolekcji. Jedynym wyjątkiem są rekolekcje „praktyka medytacji”, gdzie jest kilka medytacji jako ćwiczenia.
    Dlatego też mam zamiar stworzyć wspólnotę ludzi, które tak jak mnisi codziennie podejmuje liturgię godzin, medytację, lectio divina i praktykę pracy oraz spotykania się z innymi zgodnie z zasadami miłości braterskiej. Obecnie nie jestem w stanie takiej wspólnoty założyć, bo nie mam zielonego światła ze strony mojej wspólnoty monastycznej. Mam nadzieję je otrzymać. Potem trzeba będzie znaleźć miejsce i powoli tworzyć taką wspólnotę.
    Nie banalnym problemem jest ekonomia: jak się utrzymać w takiej wspólnocie.

    • Piotr Wróbel Duda

      Ha ha,
      Prózna chwała, czyli po buddyjsku duma.
      Dlaczego ha ha, bo to zabawne.
      Z tym problemem boryka się na pewnym etapie rozwoju, prawie każdy nauczyciel duchowy.
      Pyta siebie – czy moja madrość duchowa, o której wiem, czy głupota innych, o której też wiem i swiadomość różnicy, to duma czy nie.
      Więc sprawy w tym aspekcie mają się tak.
      Wiedza o róznicy jest naturalna. Tylko hipokryta bedzie sobie i innym wmawiał, że różnicy nie ma, a hipokryzja to dopiero niezła zbitka problemów.
      Istotą jest czy naprawa wytworzyła miłość do innych, (altruizm czynny) i czy zlikwidowała lgnięcia. Zlikwidowała do dna.
      Ojciec pisze o dumnych, którzy gardzą innymi. Tymi, których uważają za gorszych.
      Dumni tak czynią. Naprawieni, wprost przeciwnie. Widzą tych co są w gorszej sytuacji i wiedzą dlaczego. Robią wszystko, – co mogą, – by ich z tego wyciągnąć. Zamiast pogardy troska.
      W tej pomocy, nauczaniu, kryje się jeszcze jedna pułapka. Są tacy nauczyciele, co pomimo że sami prawie wszystko wiedzą, mieszają chęć pomocy, z własną chęcią uzyskani poklasku.
      Pozycji nadzwyczajnej. Przywileju bycia widzianym guru.
      Trzeba to umieć u siebie zauważyć i rozpuścić, jak się da

    • Piotr Wróbel Duda

      Wszystko się da drogi przyjacielu,
      Jesteś wyjątkowym facetem, i zarazem księdzem katolickim.
      Tą zbitkę nie możesz zmarnować.
      Jaśli nie ty to kto?
      O sposobach technicznych warto porozmawiać po powrocie

      • Piotr Wróbel Duda

        Włodku,
        Ja mogę uczyć w Polsce ze dwa tysiace byddystów. Do tego jest tu kilkunastu nauczycieli nie gorszych ode mnie, a nawet lepszych. Buddystów, którzy uzyskają, jakiś, wglad z takich nauk, bedzie z 5%.
        Ty jesteś jeden. No może jescze ktoś. Macie miliony Polaków, którzy ciebie bedą chcieli wysłuchać. Na moje wskazówki przeciętny katolik napluje, pomimo, że w sumie mówie to samo co ty. Ty masz za sobą szacunek krzyża i kaptura.
        Jesteś w wyjatkowo doniosłej sytacji.

        • Wlodzimierz Zatorski Post author

          Niestety nie mam takiego przebicia, jak sądzisz. Od lat mówię w rozmaitych środowiskach to, co sam jakoś odkrywam. Nawet wielu ludziom się to podoba, ale co z tego wynika, niestety nie wiem. Mam nadzieję, że ich kształtuje. W każdym bądź razie dosyć sporo ludzi czyta i słucha moich homilii, które codziennie wysyłam na grupę Homilie 2. Ponadto ktoś umieszcza moje homilie z mojej strony na You Tube i tam też je słuchają. Resztę trzeba pozostawić Panu Bogu.
          Natomiast mam ideę założenia wspólnoty ze świeckimi, w której praktyki duchowe byłyby wkomponowane w porządek dnia. Nie wiem, czy to nie jest jedynie idea pozbawiona realizmu, czy jednak da się coś takiego zrobić? W każdym razie warto spróbować, bo jeżeli się nie spróbuje, nic nie będzie wiadome.
          Włodzimierz

          • Piotr Wróbel Duda

            Pokładam moje w tobie nadzieje, jako na zaczyn nowego. Bez wzgladu gdzie zaszedłeś i ile Ci jescze brakuje, u Was nie znam nikogo lepszego.

            Zachodnia cywilizacja od wieków wychodowała szatańską cywilizacje materialną. Źle powiedziałem kult materii i ego. Nie, że by wschód nie był od zarania nosicielem tejże zarazy
            Był, ale Zachód ją najlepiej wychodował i swoją odmianą zatruł nie tylko swoje tereny, ale zatruł i większość wschodu. Naprawa , lekarstwo, musi dziś tylko od Was , Katolików, się wywieść. Moje poszukiwnia są, jak poszukiwania epidemiologa, ktory w katakliźmie pomoru, poszukuje jednoset, które mimo wszystko nie zachorowały. Upatruje ich, jako dawców cudownego serum.
            Rozumiesz o co mi idzie?
            Wielu się nie podobasz – tak hyba, napisałeś. Ha ha. W tym istota twojego dzieła. Co by ono było warte, gdybyś się wszystkim podobał. Ha ha , wszystkim podoba sie Leon. I co z tego wynika?
            Jezus też prawie nikomu się nie podobał i wodził za sobą garstkę. Tak bardzo się nie podobał, że go niezwłocznie zabito. Znam, i ty znasz przykłady, ludzi z niedalekiej przeszłosci, ktorzy swoje otwarcie oczu niespodziewaną smiercią zakończyli. Włodku, urodziliśmy się , a ja mogę twierdzić, że bedziemy się po wielokroć rodzić, żeby robić swoje.
            Włodku nie da się zbawić wszystkich, większosci, ani nawet dużej liczby. Sukces i odnowa swiata bedzie jak zrozumie co dziesięcio tysięczny. Narazie do tego nieskończenie daleko.
            Ogniska, zarzewia trzeba tworzyć odnowy. Próbować i robić swoje bez wzgledu na rezultat.
            Twoja religia ma dogmaty i podmioty wiary. Moja ma koncencpcje. Koncepcją jest reinkarnacja. Jeśli popatrzysz przez chwilę z szacunkiem dla miliardowych rzesz ludzi, ktorzy mieli taką reinkarnacji koncepcje, to zobaczysz, że na naprawianie ludzkich istot masz nieskończony wymiar czasu.
            Piotr

          • Piotr Wróbel Duda

            Piszesz
            Nawet wielu ludziom się to podoba, ale co z tego wynika, niestety nie wiem. Mam nadzieję, że ich kształtuje.

            Nauki z praktyką trzeba połaczyć.
            Uczyć ich prawidłowej praktyki, by robili ją indywidualnie.
            Dawać im szanse na konsultowanie praktyki. Na kursach, ale też, poprzez korespondencje. Jak się uda otworzyć osrodek duchowości to dobrze. Jak nie to tajne komplety. Jak za okupacji.

  3. Koriolan

    Wspaniały cykl konferencji, na niespotykanie wysokim poziomie, charakteryzujący się wysokim zrozumieniem i przemyśleniem tematu.
    Zgadzam się z prawie wszystkimi tezami i omówieniami.
    Chciałbym jednak w swoich komentarzach zająć się rozwinięciem i uzupełnieniem konferencji w/g mojego myślenia.

  4. Koriolan

    Ad Wstęp

    Chodzi o schemat podejmowania decyzji i stawania się bliźnim lub nie.
    Schemat (idąc w dół kartki) zakończył się na myślach złych lub myślach od Ducha świętego (dobre myśli).
    Ja bym poszedł jeszcze niżej i stwierdził, że słuchanie złych lub dobrych myśli zależy od wyboru „Głównego celu życia”.

    Główny cel życia :
    1) Bóg
    2) brak wyboru lub wybór czegokolwiek innego niż Bóg.

    Jeśli wybierzemy Boga jako nasz główny cel życia to wtedy staramy się słuchać ducha świętego i dobrych myśli, jeśli zaś jesteśmy nieświadomi lub wybierzemy coś innego za główny cel naszego życia to słuchamy złych myśli lub nasze wybory są loterią.

    A więc rysunek powinien u dołu wyglądać mniej więcej tak :

        |.                          |
    Złe myśli   duch święty
           I.                       I
      Brak lub            Bóg
    Coś innego

    I tutaj rozpoczyna się właśnie duchowość i rozwój duchowy polegający na tym by …
    Po pierwsze stwierdzić CO WYBRALIŚMY jako nasz główny cel życia. Tutaj właśnie możemy rozpoznać naszą sytuację, gdzie jesteśmy i kim jesteśmy, jak realizujemy nasze życie. Główny cel życia związany jest z pytaniami ..
    Kim jestem ? Skąd się wziąłem ? Kto mnie stworzył ? Po co mnie stworzyl ? Gdzie byłem zanim mnie stworzono ? Gdzie będę gdy ciało się rozpadnie ?
    Itp ….
    Po drugie możemy ZMIENIĆ główny cel naszego życia – co chcemy w życiu osiągnąć.
    Tutaj też powinno się skupić najwięcej uwagi gdyż tak naprawdę wystarczy rozpoznać co wybraliśmy jako nasz najważniejszy cel w życiu i zmienić go na Boga a nasze życie zacznie nabierać odpowiedniego przebiegu a nasz umysł zacznie zmieniać się i osiągać spokój.
    By przyspieszyć te zmiany warto wspomóc się odpowiednimi metodami rozwoju duchowego.

  5. Koriolan

    Ad Rozeznanie

    Ja bym użył pojęcia uważność, obserwacja siebie jako jedna z najważniejszych metod rozwoju duchowego. Uważność czyli patrzenie jakie myśli, uczucia budzą się w nas. Jak wpływają na nasze decyzje, nasze działania i w końcu jakie przynoszą owoce.
    Podoba mi się spojrzenie Ewagriusza z Pontu, który mówi, że wraz z rozwojem naszej duchowości otrzymujemy łaskę zrozumienia świata zewnętrznego. To zrozumienie umożliwia nam przewidywanie owoców naszych działań zanim te działania podejmiemy. Niestety, na początku rozwoju duchowego brak jest zrozumienia nabywanego w trakcie RD.

Odpowiedz Wlodzimierz Zatorski Anulować?

Twój e-mail nie będzie widoczny. Pamiętaj! Uzupełnij obowiązkowe pola oznaczone *

© 2015 Włodzimierz Zatorski OSB. Wszelkie prawa zastrzeżone © Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC